Zapewne wielu z Was wybierając się na Sylwestrową noc, postanowiło wziąć sobie do serca wojowniczą maksymę, głoszącą: „Alkohol Twoim wrogiem, więc lej go prosto w pysk!”. Mamy nadzieję, że większość wojowników jednak wróciła po nocnej bitwie z tarczą (a nie na niej) oraz dodatkowo nie przyprowadziła ze sobą starego, zeszłorocznego kumpla.

Ale skoro już przybyliście z dawną, nieco podłą znajomością do domu, czy kiedykolwiek zastanawialiście się skąd on się w ogóle wziął i jak najszybciej można się tego natręta pozbyć?

Norwegowie nazywają go drwalem w głowie, Niemcy piskiem kociaków, Francuzi drewnianym ryjem, a u nas bywa ręką Skrzypka i oczami Spawacza. Kac. Trzyliterowe proste słowo, które sprawia, że w bólu rodzimy się na nowo. A to nic innego jak zatrucie alkoholem etylowym. Substancja ta w bardzo szybkim czasie przedostaje się do krwioobiegu z przewodu pokarmowego wprost do komórek organizmu. Jego wchłanianie rozpoczyna się już w jamie ustnej. Następnie płyn trafia do żołądka i jelit, gdzie bezpośrednio wędruje do wątroby. Dokładnie w tym miejscu następuje jego eliminacja.

Kojarzycie ten moment, kiedy wstajecie po suto zakrapianej imprezie radośni i zadowoleni, że nie czujecie się najgorzej, a za kilka chwil żałujecie, że nie spisaliście wcześniej testamentu? To zjawisko ma swoje uzasadnienie. W wątrobie istnieją dwa enzymy (dehydrogenaza alkoholowa i dehydrogenaza aldehydowa) , które przekształcają etanol do łatwych do usunięcia metabolitów. Najpierw działa dehydrogenaza alkoholowa, która przekształca etanol do toksycznego aldehydu octowego. To właśnie dzięki temu związkowi, czujecie się jedną nogą na tamtym świecie, więc aby Was czym prędzej wyciągnąć z tych męczarni, zaczyna działać dehydrogenaza aldehydowa, rozkładająca trujący związek do kwasu octowego.

Do gamy nieprzyjemnych objawów zalicza się także wzmożone pragnienie. Tą przypadłość również można łatwo wytłumaczyć. Podczas picia alkoholu, dochodzi o odwodnienia organizmu w wyniku zahamowania działania wazopresyny (hormonu, odpowiedzialnego za m.in. prawidłową ilość oddawanego moczu), co skutkuje częstszymi wizytami w toalecie. Wraz z wodą, organizm usuwa także elektrolity. Dla przykładu: wypicie 100 ml czystego alkoholu etylowego to utrata około 400 ml wody, gdzie dobowa ilość moczu wydalanego przez zdrowego człowieka waha się w granicach 600 ml – 2500 ml. Już teraz wiecie, dlaczego następnego dnia czujecie się jakbyście mieszkali na Saharze?

Szybkość z jaką organizm wypłukuje z siebie alkohol, zależy od jego wypitej ilości, od płci, wagi, ale przede wszystkim od pochodzenia. Trzeba przyznać, że alkohol jest bezpieczniejszy dla panów niż dla pań. Statystycznie kobiety są mniejsze i lżejsze od mężczyzn, ale to nie jest główna przyczyna ich „słabszej głowy”. Przypuśćmy, że kobieta o przeciętnej męskiej wadze i wzroście, wypiła identyczną porcję alkoholu, co jej kolega. Jednakże jej organizm przyjął go o 40% więcej. Dzieje się tak z powodu występowania u kobiet większej ilości tkanki tłuszczowej, i tym samym mniejszej ilości płynów, w której alkohol mógłby się rozpuścić. Dodatkowo, w przeciwieństwie do mężczyzn, kobiety mają mniejszą ilość enzymów rozkładających alkohol oraz w całej sytuacji nie pomagają odpowiedzialne za kobiecość estrogeny, sprzyjające intensywniejszemu wchłanianiu etanolu do organizmu.

Fakt o twardogłowych nacjach, który od dawna był wszystkim znany, został także potwierdzony naukowo. Geny potrafią chronić przed uzależnieniem od alkoholu, bądź mogą odpowiadać za przyczynę alkoholizmu.

Jako Europejczycy jesteśmy w tej poszkodowanej grupie, która nie została wyposażona w geny ochronne. Przeciwnie do Azjatów czy Afrykańczyków, mieszkańcy Starego Kontynentu są zdolni do tolerowania dużych dawek alkoholu, co nie wpływa pro zdrowotnie na ich organizmy.

Wspomniana wcześniej dehydrogenaza alkoholowa jest produkowana przez gen o nazwie adh2 i występuje w dwóch odmianach. Jedna z nich znajduje się u Indian z Ameryki Północnej i zmniejsza ryzyko uzależnienia alkoholowego. Dowiedziono również, że osoby rasy czarnej posiadają zmutowaną formę tego genu. Zmutowana postać zapewnia szybszy rozkład i wypłukanie alkoholu z organizmu, co skutkuje nie przyzwyczajeniem się komórek do obecności etanolu, a w efekcie do rzadszych uzależnień.

Drugi wspomniany enzym – dehydrogenaza aldehydowa – jest produkowany przez gen aldh2, ale nie występuje w jednej formie u wszystkich. Wykazano, że jedna z jego mutacji występuje u Azjatów i sprawia, że wypicie nawet niewielkiej ilości alkoholu, powoduje gwałtowne reakcje fizjologiczne. Stąd, tak rzadko występująca tam choroba alkoholowa.

Alkohol jest dla ludzi, w końcu towarzyszy nam od dalekich wieków przy okazji przeróżnych wydarzeń. Powiedzenie, że jest szkodliwy, to jak wynalezienie koła na nowo. Kto nigdy nie przeżył kaca, niech pierwszy rzuci pustym kieliszkiem, jednakże warto zastanowić się szerzej nad jego wpływem przy zamawianiu kolejnego drinka, albo zadbać w trakcie imprezy, aby już po wszystkim, obudzić się w nieco lepszej, mniej skacowanej formie.

Cóż, nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Wszystkim szczęśliwego Nowego Roku! Oby jutro był lepszy dzień… i pamiętajcie, jeśli wczoraj częściej niż zwykle zaglądaliście do kieliszka, nie wsiadajcie dziś za kółko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *