#HELLOKANN

Ten wpis jest dla nas bardzo wyjątkowy, ponieważ dzięki niemu oficjalnie otwieramy nowy etap naszego życia. Tych kilka poniższych zdań jest ukoronowaniem naszej wielomiesięcznej, ciężkiej pracy, jednocześnie jest zakończeniem pewnego etapu i rozpoczęciem nowego. Co się czuje w takim momencie? Absolutnie wszystko, co tylko możliwe. Ale zacznijmy od początku…

Dwa lata temu los postawił skrzyżować nasze drogi i połączyć w jedną. Należąc do ludzi chorujących na niezakaźną chorobę jaką jest nadkreatywność, od początku wiedzieliśmy, że nie będziemy typową parą; chcieliśmy wydobyć z naszej relacji coś „więcej” niż tylko niezbędne minimum. Brzmi to banalnie, lecz dla nas to postanowienie stało się fundamentem pod szereg kolejnych decyzji i zdarzeń. Zamknąwszy pewne życiowe etapy, zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie czegoś kompletnie innego, niebanalnego i zupełnie od podstaw. Bez jasno sprecyzowanego planu, ubraliśmy nasze słowa w czyny i dziś jesteśmy w miejscu, o którym wcześniej nawet nie mieliśmy śmiałości marzyć.

Świat się zmienia, a wraz z nim zwyczaje, kultura, podejście i społeczne przyzwolenia. Chcąc być częścią tych zmian, znaleźliśmy niszę, która dopiero od niedawna zaczęła się gwałtownie rozwijać. Postanowiliśmy zwiększać świadomość sensu poprawnej pielęgnacji ciała od zewnątrz jak i od wewnątrz, pisząc do mężczyzn. Istnieje całe mnóstwo mitów i zabobonów na temat męskiej pielęgnacji; na dodatek ciągle jesteśmy świadkami marginalizacja panów pod względem dostępności naturalnych produktów kosmetycznych (wystarczy wejść do pierwszej lepszej drogerii i spojrzeć na ilość półek zapełnionych damskimi kosmetykami, a następnie porównać ją z częścią dla mężczyzn). Postanowiliśmy coś z tym tematem zrobić, zakładając blog. Szło nam całkiem nieźle, ale wiedzieliśmy, że czegoś nam tutaj bardzo brakuje.

Wokół tego tematu krążyliśmy rok. Dyskutowaliśmy, kalkulowaliśmy, rozmyślaliśmy się, potem znowu zaczynaliśmy liczenie od początku, dyskutowaliśmy i tak bez końca. Poświęciliśmy się temu całkowicie: kształciliśmy się w tym kierunku, jeździliśmy na targi dla producentów kosmetyków i opakowań, napisaliśmy dziesiątki maili do różnych firm, przeprowadziliśmy wiele rozmów z mądrzejszymi od siebie. Czasem gdy wyrzucali nas drzwiami, wchodziliśmy oknem.

~ Anna

Przełomowym momentem były zwykłe zakupy w jednej z sieciówek, gdy zdałam sobie sprawę, że nigdy nie kupię swojemu mężczyźnie takich kosmetyków jakie mam w głowie, ponieważ one nie istnieją. Żeby je kupić trzeba by było  je najpierw wyprodukować. Usiadłam nad kartką papieru i w dzień nakreśliłam szkic receptur. Niewiele później, gdy podzieliłam się moimi pomysłami z jednym z bliższych mi mężczyzn, ten w żartach, tak podsumował moją pracę, gasząc pragnienie złocistym, alkoholowym napojem: „A gdyby tak móc oblewać się piwem? O, to jest myśl! Przecież są takie zabiegi kosmetyczne na bazie piwa, prawda? Wyobraź sobie kosmetyki zrobione z tego, z czego robi się alkohol…” Wtedy w mojej głowie zapaliła się lampka. To było to. Dziękuję Ci, Tato.  

~ Kacper

Przychodzą w życiu czasem takie momenty, gdy wiesz, że jeśli czegoś nie zrobisz dokładnie w tym momencie, to zniknie bezpowrotnie. Początkowo się bawiliśmy – ubieraliśmy nasze słowa w grafiki i projekty. Byliśmy jak mała, domowa drukarnia. Ciągle udoskonalaliśmy i kreśliliśmy, w poszukiwaniu „tego czegoś”. Pewnego razu spakowaliśmy nasze projekty i wyruszyliśmy z nimi na targi w poszukiwaniu materiałów do druku etykiet. Jeden z francuskich wystawców nie mógł uwierzyć, że nie jesteśmy żadną agencją projektową, pracujemy wyłącznie dla siebie i wszystko to zrobiliśmy sami. W końcu, po wielu tygodniach prac, udało nam się osiągnąć i odnaleźć „to coś”. Stanęliśmy naprzeciwko naszych prototypów i wiedzieliśmy, że jeśli nie zaryzykujemy teraz, nie odważymy się na ten skok nigdy więcej.

Kilka tygodni później, mając gotowe pomysły na receptury i grafiki, zrobiliśmy decydujący krok – założyliśmy firmę i podjęliśmy pracę z doświadczonymi i wykfalifikowanymi osobami, które pomogły nam urzeczywistnić nasze pomysły. Mówiąc, że początki nie należą do najłatwiejszych, to jakby nie powiedzieć niczego. Podjęcie się takiego przedsięwzięcia wymaga przede wszystkim cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu, ponieważ na tej drodze czyhają przeróżne ograniczenia z jakimi musi się zmierzyć początkujący producent kosmetyków, mający ograniczony budżet. Ponadto, muszą minąć długie, żmudne miesiące ciężkiej, koronkowej wręcz pracy, nim efekt będzie widoczny. Dobrym porównaniem jest tutaj ciąża – dziecko już jest z nami, ale trzeba poczekać do momentu narodzin, żeby zobaczył je świat. Nasza kosmetyczna ciąża trwała prawie rok i był to rok pełen przeróżnych, skrajnych emocji. Od niepojętnej euforii do kompletnej depresji. Ponieważ nie interesuje nas bylejakość, jedno z naszych „dzieci” pojawi się na świecie nieco później od pozostałych, ale gwarantujemy, że ze względu na końcowy efekt – warto poczekać chwilę dłużej.

Dziś mamy zaszczyt po raz pierwszy pokazać Wam efekt naszej prawie dwuletniej pracy. Wszystko co zobaczycie i dotkniecie, zaprojektowaliśmy i powołaliśmy do życia sami. Jesteśmy przeszczęśliwi, że od dziś oficjalnie możemy podzielić się czymś, co od miesięcy testujemy na własnej skórze. Na razie w naszym skromnym portfolio znajdują się trzy (a za niedługo dołączy do nich wspomniany już czwarty!) wyjątkowe preparaty do pielęgnacji męskiej skóry, ale mamy nadzieję, że już wkrótce do tego grona dojdą kolejne. W naszych produktach nie ma przypadku, wszystko co stworzyliśmy, było dokładnie przemyślane i wykonane z myślą o drugim człowieku – włożyliśmy w ten projekt nie tylko oszczędności życia, ale przede wszystkim do tych kilku pojemników wtłoczyliśmy całe swoje uczucie i serce. I jesteśmy przekonani, że nasze kosmetyki odpłacą się Wam tym samym. Zajrzyjcie do naszego sklepu, one już tam na Was czekają!

Leave a Comment

Your email address will not be published.