W okresie baroku i rokoko, kanony europejskiej mody płynęły prosto z Wersalu. Lekarze uważali, że mycie powoduje szerzenie chorób, dlatego jedyną formą kąpieli wśród arystokracji było zanurzenie opuszków palców w perfumowanej wodzie, a następnie zroszenie twarzy.Obie płcie stosowały taką samą sporą ilość pudru, z tą różnicą, że kobiety dodatkowo wykonywały wyrazisty makijaż oczu, a usta malowały w kształt ryby. Biały proszek, oprócz efektu kosmetycznego, tuszował brud oraz działał bakteriobójczo. W wyniku rosnącego zapotrzebowania na ten preparat oraz artykuły perfumeryjne, w 1750 roku we Francji powstała pierwsza manufaktura pudru – Houbigant, z której to firmy powstało dobrze dziś znane Bourjois.

Przez brak odpowiedniej higieny i stosowanie mocnego makijażu, ludność zaczęła borykać się z poważnymi skórnymi problemami. Nieestetyczne zmiany tuszowano naklejaniem jedwabnych ozdób; naturalne włosy golono by zastąpić perfumowanymi i wymodelowanymi smalcem perukami. Na salonach zapanowała sztuczność.

Dopiero w czasach rokoko powrócono do tego, co naturalne. Sztuczne, cuchnące peruki zastąpiono naturalnymi włosami, stroniono od makijażu, a stosowanie pudru czy perfum uznawano za brak wytworności. Do roku 1850 mężczyźni nosili makijaż; róż, którego używali wszyscy, był najpopularniejszym kosmetykiem dziewiętnastego wieku. Większość pochodzących z tego okresu receptur, opierała się na produktach naturalnych, bardzo modne było używanie trującej belladonny – kobiety stosowały ją do zakraplania oczu. Dzięki niej, oczy wydawały się jaśniejsze i bardziej błyszczące. Po ponad pięciuset latach wstrzemięźliwości kąpielowej, ludzie ponownie zaprzyjaźnili się w wodą.

Niezmiennie od wieków, blada, nieopalona cera była oznaką dobrego urodzenia. Jako substancji do mycia twarzy stosowano preparaty sporządzone ze sproszkowanej siarki z winem, wody wapiennej, gliceryny i wody różanej. Do nadania zdrowego wyglądu, wcierano w policzki sok z czerwonych buraków. W 1884 roku w Paryżu została zaprezentowana pierwsza, nowoczesna szminka, którą wykonano z olejku rycynowego, pszczelego wosku i tłuszczu jelenia.

W przedwojennym okresie, nie istniał jeden prawidłowy wzorzec makijażu czy pielęgnacji. Każdy dbał o siebie według własnego uznania i zasobności portfela. Ponieważ kosmetyki do czasu wojny, były produkowane ręcznie, tylko najzamożniejsi mogli sobie na nie pozwolić. Dopiero powojenna produkcja na skalę przemysłową udostępniła kosmetyki dla wszystkich. Emancypacja amerykańskich kobiet pozwoliła na uzyskanie wolności w podkreślaniu kobiecości. Prężnie rozwijający się przemysł kosmetyczny, wzbogacał się o coraz to nowsze i lepsze preparaty; wpływając znacząco na modę i styl życia.

Nie byłoby obecnych trendów, nowości i przemysłu kosmetycznego w takiej formie, gdyby nie kultowe dziś marki, założone w ubiegłym wieku. Wśród znanych i docenianych od lat, jest na świecie kilka takich, które zmieniły, a raczej upiększyły, otaczający świat i na dodatek, wywodzą się one z naszego rodzimego podwórka. Nie można pominąć tutaj światowej sławy marki utworzonej przez pochodzącą z Krakowa, Helenę Rubinstein, ani tym bardziej Maksymiliana Faktorowicza, twórcy Max Factor, urodzonego w Zduńskiej Woli. Z bliższych nam czasów, należy wspomnieć znaną na świecie markę Dr Irena Eris, której właścicielka swoje pierwsze kosmetyki produkowała w pralce Frani oraz firmę Inglot wywodzącą się z Przemyśla, których produkty są już dostępne na sześciu kontynentach.

Według badań, rynek polskich kosmetyków, jest jednym z silniejszych i prężniej rozwijających się w Europie, a Polskie produkty podbijają zagraniczne rynki. Faktem jest, że z roku na rok przybywa polskich producentów kosmetyków, oferujących coraz to nowsze i niebanalne rozwiązania kosmetyczne. Już nie możemy się doczekać, kiedy wkrótce do tego stale poszerzającego się grona, dołączymy i my. Mamy nadzieję, że wraz z Waszą pomocą, nasze „małe dzieci’’ będą mogły cieszyć się równie ciekawą i długą historią, a wieść o KANNie szeroko się poniesie.

W okresie baroku i rokoko, kanony europejskiej mody płynęły prosto z Wersalu. Lekarze uważali, że mycie powoduje szerzenie chorób, dlatego jedyną formą kąpieli wśród arystokracji było zanurzenie opuszków palców w perfumowanej wodzie, a następnie zroszenie twarzy.

Obie płcie stosowały taką samą sporą ilość pudru, z tą różnicą, że kobiety dodatkowo wykonywały wyrazisty makijaż oczu, a usta malowały w kształt ryby. Biały proszek, oprócz efektu kosmetycznego, tuszował brud oraz działał bakteriobójczo. W wyniku rosnącego zapotrzebowania na ten preparat oraz artykuły perfumeryjne, w 1750 roku we Francji powstała pierwsza manufaktura pudru – Houbigant, z której to firmy powstało dobrze dziś znane Bourjois.

Przez brak odpowiedniej higieny i stosowanie mocnego makijażu, ludność zaczęła borykać się z poważnymi skórnymi problemami. Nieestetyczne zmiany tuszowano naklejaniem jedwabnych ozdób; naturalne włosy golono by zastąpić perfumowanymi i wymodelowanymi smalcem perukami. Na salonach zapanowała sztuczność.

Dopiero w czasach rokoko powrócono do tego, co naturalne. Sztuczne, cuchnące peruki zastąpiono naturalnymi włosami, stroniono od makijażu, a stosowanie pudru czy perfum uznawano za brak wytworności. Do roku 1850 mężczyźni nosili makijaż; róż, którego używali wszyscy, był najpopularniejszym kosmetykiem dziewiętnastego wieku. Większość pochodzących z tego okresu receptur, opierała się na produktach naturalnych, bardzo modne było używanie trującej belladonny – kobiety stosowały ją do zakraplania oczu. Dzięki niej, oczy wydawały się jaśniejsze i bardziej błyszczące. Po ponad pięciuset latach wstrzemięźliwości kąpielowej, ludzie ponownie zaprzyjaźnili się w wodą.

Niezmiennie od wieków, blada, nieopalona cera była oznaką dobrego urodzenia. Jako substancji do mycia twarzy stosowano preparaty sporządzone ze sproszkowanej siarki z winem, wody wapiennej, gliceryny i wody różanej. Do nadania zdrowego wyglądu, wcierano w policzki sok z czerwonych buraków. W 1884 roku w Paryżu została zaprezentowana pierwsza, nowoczesna szminka, którą wykonano z olejku rycynowego, pszczelego wosku i tłuszczu jelenia.

W przedwojennym okresie, nie istniał jeden prawidłowy wzorzec makijażu czy pielęgnacji. Każdy dbał o siebie według własnego uznania i zasobności portfela. Ponieważ kosmetyki do czasu wojny, były produkowane ręcznie, tylko najzamożniejsi mogli sobie na nie pozwolić. Dopiero powojenna produkcja na skalę przemysłową udostępniła kosmetyki dla wszystkich. Emancypacja amerykańskich kobiet pozwoliła na uzyskanie wolności w podkreślaniu kobiecości. Prężnie rozwijający się przemysł kosmetyczny, wzbogacał się o coraz to nowsze i lepsze preparaty; wpływając znacząco na modę i styl życia.

Nie byłoby obecnych trendów, nowości i przemysłu kosmetycznego w takiej formie, gdyby nie kultowe dziś marki, założone w ubiegłym wieku. Wśród znanych i docenianych od lat, jest na świecie kilka takich, które zmieniły, a raczej upiększyły, otaczający świat i na dodatek, wywodzą się one z naszego rodzimego podwórka. Nie można pominąć tutaj światowej sławy marki utworzonej przez pochodzącą z Krakowa, Helenę Rubinstein, ani tym bardziej Maksymiliana Faktorowicza, twórcy Max Factor, urodzonego w Zduńskiej Woli. Z bliższych nam czasów, należy wspomnieć znaną na świecie markę Dr Irena Eris, której właścicielka swoje pierwsze kosmetyki produkowała w pralce Frani oraz firmę Inglot wywodzącą się z Przemyśla, których produkty są już dostępne na sześciu kontynentach.

Według badań, rynek polskich kosmetyków, jest jednym z silniejszych i prężniej rozwijających się w Europie, a Polskie produkty podbijają zagraniczne rynki. Faktem jest, że z roku na rok przybywa polskich producentów kosmetyków, oferujących coraz to nowsze i niebanalne rozwiązania kosmetyczne. Już nie możemy się doczekać, kiedy wkrótce do tego stale poszerzającego się grona, dołączymy i my. Mamy nadzieję, że wraz z Waszą pomocą, nasze „małe dzieci’’ będą mogły cieszyć się równie ciekawą i długą historią, a wieść o KANNie szeroko się poniesie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *