Powszechnie panuje pogląd, że im skład kosmetyku jest krótszy, tym lepiej. To twierdzenie na dobre rozgościło się w ludzkiej świadomości i jest powtarzane w kółko, przez wiele osób, od lat. Mało kto jednak pochyla się nad sensem tego stwierdzenia i chwilę się nad nim zastanawia. Bo czy zawsze teoria „im krócej, tym lepiej” jest prawdziwa? Rozprawmy się z tym mitem raz na zawsze!

Ach, ci źli producenci!

Wiele lat temu, gdy jeszcze mało kto czytał etykiety i rozumiał co jest na nich napisane, pojawił się pogląd, że kosmetyki z krótką listą INCI są lepsze niż te z większą ilością składników. Bo w tych z dłuższą listą to „producent napakował wypełniaczy”. I faktycznie, w większości przypadków tak kiedyś było… ale czasy się zmieniły.

Kiedy zaczęliśmy czytać składy, skończyła się pewna epoka

Cofnijmy się trochę w czasie, ponieważ to wtedy pojawiło się to hasło. A dokładniej miało to miejsce przy okazji emitowania programu telewizyjnego, w którym prowadząca rozkładała na czynniki pierwsze dany produkt. W tym czasie zaczęła rodzić się świadomość tego, co kupujemy. Stopniowo zaczęliśmy pochylać się nad produktami, uczyliśmy się czytać etykiety i coraz częściej szukaliśmy informacji o zamieszczonych składnikach z tyłu opakowania. Przestaliśmy wierzyć producentom na słowo i zaczęliśmy dokładnie sprawdzać z czym mamy do czynienia. I tak oto okazywało się, że w wielu przypadkach, te długie składy były pełne czegoś, co niekoniecznie służy naszemu zdrowiu. Nabijani przez lata w butelkę, doszliśmy do wniosku, że im skład produktu krótszy tym lepiej, bo w krótkich składach nie ma tych złych „wypełniaczy”, o dziwnych i niezrozumiałych nazwach. Dla wielu osób „krótko” zaczęło oznaczać „zdrowo”. Ale czy na pewno tak jest?

Krócej nie znaczy lepiej

Można stworzyć kosmetyk z samych naturalnych składników ale także można stworzyć kosmetyk z takiej samej ilości, używając tylko surowców syntetycznych.

Nie ma reguły i zasady.

Zazwyczaj kosmetyki „z krótkim składem”, niewymagające zaawansowanej technologii przy ich tworzeniu… są tanie w produkcji i działają w bardzo ograniczony sposób. Z tego powodu potrzeba było znaleźć dla nich chwytliwego hasła reklamowego, nad którym mało kto głębiej się zastanowi, a trwający od ponad 10 lat pogląd „im krótszy skład, tym kosmetyk zdrowszy” idealnie się do tego nadawał.

Tłumacząc to obrazowo

Jeśli ciężko Ci sobie wyobrazić sens tego stwierdzenia, porównajmy go do sprzedawcy samochodów, który chwali się, że jego model mający silnik, kierownicę i fotele jest lepszy od auta mającego bogate wyposażenie z aktywnymi asystentami jazdy. Abstrakcyjne, prawda?

W KANN priorytety są nieco inne – nasze kosmetyki mają przede wszystkim działać wielokierunkowo i być skuteczne. Aby nie obiecywać gruszek na wierzbie, do stworzenia naszych produktów użyliśmy bardzo dużej ilości składników aktywnych, aby faktycznie przy stosowaniu tych produktów było widać poprawę i różnicę. I tego będziemy się trzymać.

Bo w KANN nie obiecamy Ci cudów, my je po prostu robimy. Czego dowodem jesteście Wy i Wasze opinie.